Nisus Writer Pro - zabójca Worda 2008

Opublikowane przez Jarosław Zabiełło Fri, 23 May 2008 20:41:00 GMT

Po sprawdzeniu prawie wszystkich dostępnych procesorów tekstu, w końcu mam zwycięzcę. Zdecydowanie najlepszy jest Nisus Writer Pro. Najnowsza wersja (1.1) ma już nawet polski interfejs. Ale najważniejsze, że jest jakieś 2-3 razy szybszy i niezrównanie bardziej stabilny od od Worda 2008. Drugi kolejności byłby Mellel, ale jego główną wadą jest słaba współpraca z Wordem (Mellel zupełnie inaczej obsługuje style więc je gubi przy imporcie/eksporcie). Żadne LaTeX czy inne Pagemakery mnie nie interesują, bo to nie procesory tekstu, ale systemy łamania tekstu (DTP). Także chwalony iWork też odpada. Dobry do prostych tekstów, ale nie nadaje się zupełnie do pisania dłuższych, złożonych tekstów, np. książek. Nisus jest tu zdecydowanie najlepszy.

O Wordzie 2007 na win32 się nie wypowiadam, bo Microsoft zwariował z kompletną zmianą interfejsu i nie mam ochoty się tego uczyć. Poza tym nie widzę już prawie żadnego pożytku z używania Windowsów. Właście zostawiłem sobie peceta tylko do gier, bo nie chce mi się kupować konsoli. Nawet nie odnawiam Nortona 360, bo szkoda pieniędzy. Głównym systemem jest Mac OS X.

W ogóle, to Word 2008 for Mac jest wielkim rozczarowaniem. Tzn. teoretycznie, od strony możliwości to Word 2008 nie ma sobie równych. Jednakże co z tego, jak jest wolny i niestabilny? Ma też niedopracowane GUI (kto to widział, aby okienko z listą styli nie można było powiększyć tylko mozolnie przewijać jak przez dziurkę od klucza?) Coraz bardziej się przekonuję, że Microsoft nie potrafi nic porządnie zrobić. W porównaniu do OSX, windows ma żałośnie prymitywny interfejs. Nowa Vista źle się sprzedaje, nic dziwnego, jest beznadziejnie wolna, zasobożerna i nie ma nic do zaoferowania w stosunku do Leoparda. Word teoretycznie ma sporo opcji, ale wszystko jest zniszczone przez żałośnie nieudaną implementację. Taka bogata firma a produkuje taki syf. Nie mogę tego zrozumieć. Gdy po ostatniej aktualizacji Service Pack 1 do Office 2008 z pliku docx poznikała mi część grafik i Word zaczął wariować, miarka się przebrała. Przerzucam wszystkie teksty do Nisusa. Bez problemu wczytuje format docx. Jest dużo szybszy i stabilniejszy od Worda.

Updated:

Właściwie edytorem stworzonym specjalnie do pisania książek jest Mellel. Jest b. szybki, ma polski interfejs i świetnie wykorzystuje specyfikę Mac OS X. Niestety kiepsko się dogaduje z formatem Worda. To jego właściwie jedyna, ale za to poważna, wada. Gdyby nie to, to myślę, Mellel byłby moim zdecydowanym faworytem. Jak wspomniałem na początku, oni w zupełnie inny sposób podeszli do tworzenia styli i numeracji rozdziałów (w sumie bardziej profesjonalny) ale niestety to powoduje duże problemy z przekształcaniem tekstu do Worda i z powrotem.

W Nisusie brakuje mi wciąż pełnego outlinera (ma na szczęście opcję nawigatora, ale nie można w nim przenosić elementów drzewka).

Gdyby Microsoft porządnie poprawił działanie Worda 2008 i uczynił go naprawdę OSX-friendly, jak to niby miało być z tą “makową wersją”, to Word 2008 w zakresie możliwości nie ma właściwie żadnych ograniczeń. Niestety, zrobili to byle jak. Nawet nie dali polskiego interfejsu. Nie można też użyć słownika z Worda 2007 na win32. To już jest zupełnie niezrozumiałe. Skoro mają to w Wordzie 2007, co za problem dodać do wersji makowej?

Z kolei te wszystkie NeoOpen Office są wolne, brzydkie jak łupież, czasem wariują z polską czcionką, i co gorsze, w ogóle nie wykorzystują możliwości systemu OSX. (Tak jak te wszystkie javowe IDE do programowania – Eclipse, Netbeans itp. Jakie by nie były dobre, nadal pod wieloma względami wymiękają przy, idealnie wczuwającym się w sposób pracy Mac OS X, TextMate). Ci co nie pracowali na Mac OS X nie wiedzą i tak o czym ja tu piszę. Może dlatego są tacy szczęśliwi katując swoją Viśtę-wio. :)

Tagi , , , , , , ,  | 28 comments

Comments

  1. Avatar kazik powiedział about 2 hours later:

    Dobrze, ze super-hiper-najlepszy Apple ze swoim 0,5% uzytkownikow w Polsce pokazuje jakis poziom. Jeszcze by sie czlowiek zalamal i co wtedy?

  2. Avatar bartek powiedział about 12 hours later:

    @kazik od kiedy jest tak, ze to co jest używane przez większość jest dobre/lepsze/najlepsze?

  3. Avatar Antek powiedział about 12 hours later:

    Po dziesięciu latach pracy w Linuxem (lub FreeBSD) na desktopie – jakiś rok temu – przesiadłem się na Windows Vista. Oceniam ten system operacyjny na prawdę bardzo wysoko.

  4. Avatar Elus powiedział about 13 hours later:

    Cholera, z rozpędu zainstalowałem Expressa zamiast Pro. Czy Pro posiada edytor wzorów i możliwość hierarchicznej numeracji nagłówków? Bo jeśli nie to chyba pozostanę NeoOffice. O, i czy pozwala osadzać grafiki wektorowe? (Jeśli tak to jakie formaty?)

  5. Avatar Jarosław Zabiełło powiedział about 15 hours later:

    Elus: nie wiem jak z wzorami, nie widziałem tam nic takiego. Numeracja nagłówków oczywiście jest. W dokumentacji piszą, że można importować grafiki w formatach PDF, EPSF, JPEG, PNG i PICT. Nie potrzebuję innych formatów ani edycji wzorów. Oczywiście to wszystko potrafi robić Word 2008. To, co myślę o Neo/Open Office napisałem w dodatku do tekstu.

  6. Avatar Elus powiedział about 16 hours later:

    Zgadam się mniej więcej z tym co napisałeś. Większość projektów open-source ma inną filozofię działania – odrębną od filozofii Mac OS X. Pewnie dlatego, że projekty open-source są na ogół silniej związane z środowiskiem Linuksowym. Zresztą coś za coś – albo pełna integracja z systemem, albo większa przenośność.

    Mi nie przeszkadza inna filozofia działania programów, o ile robią to co mają robić. Oczywiście wolałbym większą integrację z systemem, ale w większości przypadków nie na tyle żeby za to płacić. Potrzebuję procesora tekstu obsługującego formaty Worda z edycją wzorów – i w tym przypadku starcza mi NeoOffice. Z kolei jak potrzebuję czegoś silniejszego do składania publikacji o charakterze naukowym – sięgam po LaTeX-a.

  7. Avatar Jarosław Zabiełło powiedział about 17 hours later:

    Mnie tam nie przeszkadza, że trzeba płacić, o ile jest to w granicach rozsądku i otrzymuję produkt który spełnia moje oczekiwania. Oszczędzanie na systemie operacyjnym, czy jakimś programie, ma małe znaczenie, bo to koszt jednorazowy. Łatwo zapomnieć że czas to też pieniądz i czasem warto zainwestować takich parę groszy aby uzyskać większą produktywność i mniej frustracji.

  8. Avatar Maxximilian powiedział about 17 hours later:

    jest jeszcze open office – chodzi pięknie

  9. Avatar piter powiedział 2 days later:

    Jarek, mam czasem wrażenie, że twoja frustracja wynika z tego, że większość jednak traktuje Mac OS X jako niszowy. Bo takim jest, przynajmniej u nas w Europie. To co tutaj przeczytałem, to głównie zarzuty pod względem “niedostosowania” do specyfiki OS X jako takiego lub potraktowania go po macoszemu.

  10. Avatar dENO powiedział 2 days later:

    >> i co gorsze, w ogóle nie wykorzystują możliwości systemu OSX.

    I tak przez cały tekst, więc chciałem odnośnie udzielić komentarza. A komentarz brzmi: Tak, tak portujmy wszystko na Maca. GUI maca jest w końcu wieloplatformowe i otwarte, prawda? Zamiast wspierać interoperacyjność, sprawiać by programy wyglądały przynajmniej na większości z platform tak samo, zamknijmy się lepiej we własnym Mac-Os-iksowym światku, pogłębiając ksenofobię i udowadniając całemu światu, że jesteśmy lepsi.

    Ale nie! To wina tych złych programistów, że nie portują swoich programów na nasze najlepsze, zamknięte, własne środowisko. Przecież to ich wina, nasze środowisko jest najlepsze!

  11. Avatar Artur powiedział 2 days later:

    Jest jeszcze coś takiego jak “Klasyczne menu w Microsoft Office 2007”. Prosty dodatek i menu jest po staremu.

    A może najlepiej po prostu zastosować ten program który nam wystarcza i nie potrzeba nam w tej chwili nic więcej… no i stać nas oczywiście na niego… szczerze powiem , że książki to bym w Wordzie nie chciał pisać… ale powodzenia

  12. Avatar piter powiedział 2 days later:

    Artur – ja bym też nie chciał (najchętniej złożył bym ją w LaTeX), jednak jak się bliżej zainteresowałem tematem, to okazuje się, że taki np. Helion to wymaga formatu *.doc (dają swój szablon). To jest na zasadzie jak w Misiu – “Nie mamy Pana płaszcza i co nam Pan zrobi” :/

  13. Avatar Jiima powiedział 2 days later:

    Nie chcę wywoływać kolejnego flame war’a, a zwłaszcza starcia z makowymi mudżahedinami których już kilku w życiu spotkałem. Zwłaszcza, że ja nie jestem fanem żadnej platformy sprzętowo – programowej, gdyż szczerze mówiąc nie widzę jakiś poważniejszych zalet którejkolwiek. Ostatnio prowadzi linux, głównie ze względu na to, że po wprowadzeniu Visty linux stał się o wiele szybszym systemem (start rails średnio 4 – 5 razy krótszy na tym samym komputerze). Z drugiej strony praca dla wielkich firm (z powodu urazów z początków kariery omijam szerokim łukiem małe firmy nawet jeśli nie zasługują na takie traktowanie) wymusza na mnie używanie windowsa przynajmniej w pracy – stąd Viste poznałem dość dokładnie zarówno z dobrych jak i (o wiele liczniejszych) złych stron. Z Makówką miałem trochę do czynienia, podobnie jak z kilkoma innymi niszowymi rozwiązaniami. Wtedy gdy go używałem, było to niszowe rozwiązanie dla poligrafii, w zasadzie bezkonkurencyjne, Winda była daleko w tyle, o linuksie, wtedy głównie systemie dla serwerów i maniaków nie wspominam. Nawet programy przeportowane na windę, jak Quark czy produkty Adobe nie mogły się równać z wersjami makowymi. Ech, to były czasy. Dzisiaj za to mamy i-Spoty w większości dużych miast. Niesiony nostalgią i w przypływie mody (w końcu sporo ludzi ze światka Ruby używa niby Maków) postanowiłem wyposażyć się w Booka Pro, urzekł mnie głównie jego design. Jednak musiałem się wstrzymać trochę z tą ideą, gdyż kasa którą planowałem wydać dotarła do mnie później niż miała dotrzeć. Dzięki temu przemyślałem sobie ten pomysł, pobawiłem się sprzętem by upewnić się że na pewno go chcę i uznałem że jednak nie. A czemu? 1. Ponieważ nie widzę powodu, by płacić tyle za niszową zabawkę niekompatybilną z niczym. Nie czarujmy się, Apple produkuje sprzęt tak by dogadywał się ze sobą i tylko ze sobą. A ja nie lubię bez sensu wydawać kasy, zwłaszcza że wbrew temu co twierdzą fani marki, sprzęt apple jest dobry i solidny, ale wcale nie jest the best of the best. 2. Nie podoba mi się polityka Apple, która w zasadzie jest taka sama jak Microsoftu tylko czasem gorzej. Apple każe płacić za swoje SDKi, m$ daje je za darmo (owszem, nie robi tego z altruistycznych pobudek i doskonale o tym wiem). To co się dzieje wokół iPhone jest kwintesencją polityki tej firmy, która powoli staje się marką dla szpanerów. 3. Mac OS nie podchodzi mi. Nie widzę w nim nic genialnego ani odkrywczego. Owszem, dla przeciętnego użytkownika jest może łatwiejszy w użyciu niż windows czy gnome, ale ja nie jestem przeciętnym użytkownikiem, w dodatku sporo narzędzi których używam chodzi z konsoli. A konsola jest taka sama jak w każdym NIX-ie. Wiem, mogę zainstalować linuxa, BSD, solarisa czy nawet windę. Tylko po co mi do tego brandowany laptop z jabłuszkiem? 4. Tu mamy z resztą główny zgrzyt – od czasu przesiadki na intele, Mac jest tak naprawdę brandowanym PC-tem z własnym OS-em. Architektura ta sama – ten sam procesor, taka sama płyta główna, taka sama grafa, muza. Wyjścia wydziwaczone, ale po dopięciu przejściówek też te same (na stacjonarnym też mam kartę z wyjściem DVI, wielka mi rzecz, tyle że ma ona oprócz DVI również normalne wyjście). Różnice są kosmetyczne. Owszem, peryferia są świetne, Mighty Mouse bym sobie kupił nawet do PC (niestety cena odstręcza), chciałbym mieć w swoim XPS taki touchpad jak w Booku Pro. Ale to za mało. 5. Środowisko userów. W większości odstręczające. Prawdę mówiąc przypomina mi umierający fandom Amigi z jakim miałem sporo do czynienia jakieś 10 lat temu. Wszyscy krzyczą jaki ten pecet be, jaka ta Vista do d*, a open source jest wstrętne bo nie dostosowuje się do interfejsu OS X. Tymczasem nie ma zbyt wiele w zamian do zaoferowania. Np. poza bajerami i uszkodzoną Javą, co takiego ma Leopard w stosunku do Tigera? (Był to drugi powód opóźnienia zakupu, uparłem się mieć Tigera, żeby chociaż Java działała jak trzeba). 6. Niszowość. Niestety. Potrzebuję nie tylko wygodnej zabawki, lecz narzędzia które pozwoli pracować w wielu różnych platformach. Tymczasem na maku java odpada (Apple robi sobie żarty z tym językiem), .net odpada, win32 odpada z wiadomych względów, a sporo narzędzi open source chodzi przez x-serwer co jest w ogóle pomyłką. Wiem, Ruby, Python i Perl działają świetnie, lecz, Szanowny Autorze, podrzuć mi ofertę pracy w tych językach, która będzie tak samo dobra jak moje obecne miejce pracy, a odszczekam wszystko, kupię sobie Maka i obiecam nie spojrzeć na Javę i C# przez najbliższe 10 lat. W miarę możliwości w Wawie albo Łodzi, bo w tych miastach mam punkt zaczepienia :)

  14. Avatar Jarosław Zabiełło powiedział 2 days later:

    @dENO: Nie interesuje mnie to, aby OS zachowywał się “tak jak win32, msdos” bo “inni tego używają”. Wręcz przeciwnie, siłą Mac OS od zawsze była doskonała ergonomia wszystkich programów a nie na siłę dostosowywanie się do innych. Zresztą Apple rozdawał przez lata 7 tomów książek “Inside Macintosh” po to aby każdy miał na tacy podany sposób optymalnego wykorzystania systemu Mac OS. I efekt jest taki że jest to system dużo bardziej produktywny dzięki dobrej ergonomii zapewniającej wysoką spójność i prostotę działania wszystkich programów.

    Nie obchodzi mnie to, żeby OSX był “podobny do” innego systemu. Nie interesuje mnie to, aby OSX był aż tak konfigurowalny jak linuksowe managery okien . Nie mam potrzeb aby grzebać w milionach dostępnych opcji konfiguracji. Chcę mieć tylko wygodny i spójny system do pracy. Pracowałem wiele lat pod windozą i Mac OS (jeszcze w wersji przed OSX) i zawsze na maku byłem wydajniejszy, nawet jak miał słabszy hardware. Mniejsza ilość kliknięć, stuknięć i operacji do wykonania. Bardzie intuicyjne i spójne GUI dla wszystkich aplikacji. Kto nie próbował, ten nie wie o czym mówię i niech się cieszy ze swojej viśty czy winxp.

    Co do dostępności softu, nie niczego mi na OSX nie brakuje poza grami, hehe. Ale do tego mam jeszcze drugiego peceta. Mój zarzut wobec Microsoftu, a właściwie wobec Worda 2008, dotyczy słabej jakości kodu jaki wyprodukowali, oraz tego, że nie trzymają się wytycznych dotyczących optymalnego tworzenia GUI dla OSX tak, jak tom poza TextMate”, robi np. OmniGraffle, QuickSilver i inne świetne programy nie mające swoich odpowiedników poza Mac OS X. Pamiętaj, że M$ reklamował swój produkt jako dostosowany do Leoparda. Wyszło im beznadziejnie. Oni chyba nie potrafią się uwolnić od tej swojej “windzianej mentalności”.

    @piter: Mój zarzut dotyczył konkretnego produktu. Jeśli już ktoś portuje soft na Mac OS X to oczekuję, że zrobi to dobrze. Microsoft zrobił to źle. Chyba nawet nigdy nie czytali Inside Macintosh.

    @Jiima: wysmarowałeś całe wypracowanie. Ja tylko krótko: Leopard > Tigera: tylko kilka spraw: TimeMachine (rewelacyjna sprawa, wymieniałem parę dni temu dysk w laptopie, odzysk całego systemu było trywialne, Nisus Write Pro tylko w wersji dla Leoparda wciąga pliki docx z Words 2007/8, Leopard jest 64bit, Tiger nie; polski interfejs też jest tylko w Leopardzie) Wspominana przez ciebie Java6 już jest finalna dla Leoparda. Kwestia problemu wymiany ze światem to już przeszłość. OSX rozwiązał w prosty sposób zapis plików zachowujący rsrc na systemach fat. Inne sprawy, dotyczą samego OSX: QuickSilver (niesamowicie przyśpiesza pracę z systemem), wbudowana w system możliwość niedestrukcyjnej zmiany wielkości partycji, pełny POSIX (to akurat dla mnie jest b. ważne bo pracuję z aplikacjami webowymi chodzącymi na POSIX, więc Vista odpada) o ni milion drobnych spraw, które nie istnieją w Windozie, bo jego inżynierowie są chyba za głupi aby na to wpaść. Np. błyskawiczne poruszanie się po folderach. W Windozie wszyscy używają jednego widoku, listy, bo używanie ikon jest beznadziejne i Windoza łatwo gubi ustawienia ikon. Poza tym, w MacOS mogę otworzyć folder w nowym oknie z automatycznym zamknięciem starego, nie ma takiego śmietnika jaki jest w windozie. Albo sprawa otwierania okna dialogowego w programach aby pobrać plik. W Maku mogę przeciągnąć ikonkę dowolnego zewnętrznego folderu na belkę ścieżki aby w mgnieniu oka znaleźć się w tym folderze. W windozie trzeba mozolnie przedzierać się przez wszystkie foldery. Setki takich drobnych spraw, wynikające z przemyślanej ergonomii, to siła Mac OS (X). Pomijam zużycie pamięci i wydajność: Vista jest dużo bardziej zasobożerna. No i to po prostu fakt, że Vista źle się sprzedaje. Olbrzymie mnóstwo ludzi narzeka na ten system, i to bynajmniej nie są użytkownicy Mac OS X. Tak bez powodu to się nie dzieje.

    Jeśli chodzi o pracę w Ruby, Pythonie to jest praca, bez problemu. Nie tyle co dla Javy czy .NET, ale jest. W Irlandii spotkałem się już parę razy z przypadkiem kiedy zrezygnowano z usług Javowca bo wymagano aby oprócz Javy znał też Ruby on Rails. Jeszcze rok temu byłoby ty czystym sci-fi. Co do Polski to rzuć okiem choćby tutaj. Ale oczywiście, jeśli ty jednak pracujesz zawodowo ze środowiskiem win32, to dla ciebie windows/vista będzie lepszą platformą niż jakiś tam Unix.

  15. Avatar shaman powiedział 2 days later:

    Jak dla mnie ten wpis jest bezsensowny i bezcelowy. Chyba bardziej powstał z naturalnej potrzeby redukowania dysonansu poznawczego i budowania wizerunku osoby konsekwentnej niż z jakichkolwiek pobudek merytorycznych. Tym nie mniej pozostaję z szacunkiem dla pozostałych wpisów i czekam na dalsze :)

  16. Avatar dENO powiedział 2 days later:

    > Nie interesuje mnie to, aby OS zachowywał się “tak jak win32, msdos” bo “inni tego używają”. Wręcz przeciwnie, siłą Mac OS od zawsze była doskonała ergonomia wszystkich programów a nie na siłę dostosowywanie się do innych.

    Na początku zaznaczę, że mam stały kontakt z Macami, nie tylko od strony zwykłego użytkownika ale także administrowania, konfiguracji sieci etc. Doprawdy, nie widzę niczego świetnego w GUI OSX. Spróbuj na przykład zmienić skórkę :-) Już od dłuższego czasu można na Linuksie i Windowsie uzyskać wygląd i możliwości maca, szczególnie w wypadku Linuksa.

    Co do siły Maca to jest nią tworzenie jakiegoś rodzaju kultu wokół swojej marki. Polecam zresztą książkę (za darmo – http://mac.gu.ma/).

    >

    Uważasz, że Mac prezentuje jakąś odrębność, nowość i dlatego nie ma najmniejszej możliwości, żeby był kompatybilny z resztą wszechświata. Bo to GNOME nie daje się integrować? Dowolna funkcjonalność każdej części pakietu jest dostępna od dawna przez D-BUS. KDE4 i plasma? Nie jestem fanem ale tutaj możliwości są jeszcze większe.

    Apple nie stworzyło utopii. Marketing tej firmy ją stworzył. Używając Maców czujesz się lepszy, od wszystkich. Fanatyk Maca jest w stanie, niczym ostatnio jakiś fanboy bsd na konferencji techitu, wygooglować cokolwiek i udowodnić jaki to jest od innych lepszy. Naturalnie ludzie starają się być konsekwentni i jeśli ktoś wyrzuci w błoto (czyt. w maca) sporą kasę to przecież nie przyzna się, że ją utopił. A czym bardziej nie ma racji tym bardziej będzie zawzięty i agresywny. To nie jest nowa historia – ludzie zawsze byli silnie przekonani o swojej słuszności, kiedy wszyscy inni mieli odmienne zdanie. Najbardziej bezsensownym przykładem takiego zachowania są moim zdaniem powstania narodowe (ale proszę nie zróbcie z nich offtopicu). Firma ta skutecznie się i swoich użytkowników zamyka. Dosłownie. Zaczęło się od zamykania hardwareowego. Dyskietki były be, osobne monitory były be, usb było be. Łatwo wymienne części były be. Software – apple zamknęło swój fork systemu BSD.

    Produkty Apple to taki symbol luksusu. Nie ma najmniejszego znaczenia, że płetwy rekina to najbardziej ochydna potrawa i że tak naprawdę w ogóle nie ma smaku, że bez przypraw smakuje jak woda. Ciągle uchodzi za odpowiednie danie na biznesową kolację.

  17. Avatar Jiima powiedział 2 days later:

    @JZ

    A czy ja mowię, że Vista jest OK? Jak już powiedziałem, używam jej bo muszę. Jakbym miał mackacza, też by była na nim Vista, taki los psa korporacji :P Zawodowo pracuję z aplikacjami enterprise i za każdym razem walczę o to, żeby app webowy był naprawdę webowy, używał przeglądarki internetowej a nie internet explorera itp. Czasem wygrywam, czasem uzyskuję połowiczny sukces (tzn. wymuszam stosowanie standardów z pełną świadomością, że i tak będzie to chodziło na IE), najczęściej rozbijam się o mur i macham ręką. I niestety potrzebuję tego G^&*Tnego IE żeby mieć pewność że moja killer app nie jest IE-killer.

    Co do Leoparda, cieszę się że sytuacja Javy się poprawiła, wtedy gdy planowałem kupno jabłuszka środowisko javowe było ciężko obrażone na Apple właśnie za zlewanie tematu J6 i wypowiedzi Jobsa w stylu “Nobody uses Java anymore”. Pełny POSIX mam w Solarisie (tak, mam solarkę na laptopie, wiem że jestem dziwny) :). Za to przymierzam się do IMac’a, jednak zniechęcało mnie to co się działo do wcześniej, może więc jeszcze raz to przemyślę…

    Co do Visty, moim zdaniem ergonomia korzystania z systemu się zdecydowanie poprawiła, widoki, tagowanie i możliwość wyszukiwania z klawiatury to pomysły może niezbyt świeże, ale dobrze że nie wymagają zewnętrznych aplikacji typu Launchy czy Total Commander (który jest niestety niezbędny z innych powodów, takich jak skopane kompletnie operacje na plikach). To, że całość jest fatalnie napisana, niestabilna i wiesza się conajmniej dwa razy w tygodniu, to zupełnie inna sprawa, jako preview przyszłych wersji systemu Vista jest OK. Jako produkt handlowy… no cóż, nie dziwię się czemu M$ stosuje brudne triki typu “zamordowanie” Xp przed planowanym wcześniej terminem – w uczciwy sposób Vista przegrywa bowiem nawet ze starszymi produktami tej samej firmy…

    Co do Irlandii, super, ale się w tamtym kierunku przez najbliższe lata nie wybieram niestety. Dwójka dzieci w wieku niemowlęcym zniechęca do nagłych zmian środowiska, póki co utknąłem w Wawie, nie to żebym kochał to miasto…

    Co do Ruby, należę do kategorii programistów – poliglotów. Niestety, dotąd kasę dostawałem zwykle za to, o czym wspominałem, zaś Ruby, Python i uwielbiane przeze mnie języki funkcyjne lądowały zwykle w kategorii “projekty osobiste” (na które nie mam ostatnio niestety czasu) i “praca magisterska”.

  18. Avatar Elus powiedział 3 days later:

    Dziwna sprawa. Jarek opublikował wpis o pakietach biurowych na Mac OS X, a w komentarzach powstał dość pokaźny flejm na temat systemów operacyjnych.

    Przy okazji – Jarek słusznie obsmarował Worda 2008 za brak integracji z jego systemem operacyjnym. Ma do tego prawo. W notce opisuje w większości pakiety komercyjne. Jeśli MS chce wejść na ten rynek, musi się do niego dostosować (a nie odwrotnie).

    Trochę inaczej wygląda sprawa w przypadku darmowych narzędzi open-source. Od nich ciężko cokolwiek wymagać, można co najwyżej mieć nadzieję. Nawiasem mówiąc OS X jest zbyt odmienne w kwestiach ergonomii (przykład pierwszy z brzegu – odmienne skróty klawiaturowe) aby wymagać natywnego zachowania od programów w zamyśle multi-platformowych. Tym bardziej – bądźmy szczerzy – w wielu kwestiach polityka firmy Apple nie różni się znaczącą od polityki pewnej firmy z Redmond :)

    @Jiima: Nie bardzo rozumiem, czemu tak zaciekle krytykujesz Apple i OS X skoro specjalnie ich nie znasz. Sam stwierdziłeś, że potrzebujesz Windowsa do pracy – stąd proste stwierdzenie – Mac nie jest dla Ciebie. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek (łącznie z autorem wpisu) miał z tego powodu do Ciebie pretensje.

    Sam posiadam MacBooka zaledwie od 3 miesięcy. Nie powiem – czasem brakuje mi kilku rzeczy z Linuksa (na którym pracuję nieprzerwanie od przeszło 4 lat), takich jak wygodny system prekompilowanych pakietów czy dostęp do zaawansowanej konfiguracji. Mimo wszystko doceniam ergonomię tego systemu i wygodę bezproblemowego działania (niezwykle dla mnie istotne w przypadku komputerów mobilnych).

    Nie wyobrażam sobie jednak pracy na Windowsie – po prostu za słabo znam ten system. W pracy potrzebuję systemu POSIX-owego i dostępu do prawdziwej konsoli (z porządnym językiem powłoki). Nie wiem, czy na windowsie programowanie w językach skryptowych – takich jak Python czy Ruby może być równie wygodne (dla mnie chyba nie).

    Z drugiej strony zdaję sobie sprawę z własnych nawyków wynikających z długiej pracy na systemach linuksowych. Nie jestem np. przyzwyczajony do płacenia za każdy kawałek softu (linux rozpieścił mnie darmowym oprogramowaniem). Mimo wszystko zdaję sobie sprawę z różnic między modelami oprogramowania wolnego i własnościowego, jak również z faktu, że nawyki nie powinny wpływać na obiektywną ocenę żadnego z systemów operacyjnych.

  19. Avatar Jiima powiedział 3 days later:

    @Elus Otóż chodzi o to, że znam wystarczająco dobrze, by wkurzały mnie pewne rzeczy. Jak bawiłem się w poligrafię na starej makówce, wkurzały mnie mniej. Ostatnio mnie odstręczyły od kupna – właśnie z tego samego powodu, dla którego ty unikasz Windozy, po prostu albo nie było tam tego co chciałem (Java 6 głównie), albo miałem to samo gdzie indziej (generalnie pod pingwinem, ale na windozie też).

    Co do pretensji itepe, owszem, tutaj nikt do mnie ich nie ma :), najwyraźniej najwięksi fanatycy makówek nie są programistami.

    Nie znoszę windozy, ale muszę przyznać, że sporo jej krytyków też nie do końca wie o czym mówi. Generalnie odnoszę pewne wrażenie, że z open source jakoś tak lepiej pod windozą niż pod OS X – tzn. windoza ma natywne porty, zaś jeśli pod OS-em coś chodzi, to często przez X serwer, co jest lekką porażką (choćby przez wspominany przez JZ brak integracji z systemem). Boli to zwłaszcza w SWT i niektórych innych toolkitach cross – platform. Ponieważ w efekcie to cross kończy się na odmiennej filozofii OSX. Czyli – cross platform ale będzie wyglądać jak windows (Wx, SWT) / Gnome (GTK) / KDE (Qt). Co do shella i języków skryptowych, nie narzekam. CMD nie jest takie złe, basha mam w MSYS, programowanie w językach skryptowych uskuteczniam z CMD albo z IDE (chociażby z PythonWin w Pythonie) i fajno jest. Dokładniej było, bo na Viście Ruby chodzi średnio 2.5x wolniej niż na Xp i około 4 – 5 razy wolniej niż pod Ubuntu…

  20. Avatar Piotr powiedział 5 days later:

    Jarek Z: Jak wymieniałeś cechy MacOSX, których brak pod winda to żywo mi przed oczyma stanęła Amiga z jej Intuition library, MUI, DirectoryOpus, ASL itp… Tyle rzeczy ten mały komputer informatyczne lata świetlne wcześniej miał, czego winda do dzisiaj nie ma (choćby trik z przechodzeniem do katalogu przez drag&drop na filerequesta tam było tak jak w OSX). Eh, co za mutanty opanowały informatykę. A najgorsze to, że ludziska nie wiedzą najczęściej, że można było kiedyś i przyjemniej i szybciej obcować z komputerem. No to tyle moich 3 groszy.

    P.

  21. Avatar Szymon powiedział 9 days later:

    @Piter: Helion wymaga nie tyle formatu *.doc, ile używania ich szablonu, który nie otwiera się poprawnie w OO.

    2. W jakim formacie powinna być przygotowana i oddana do wydawnictwa książka?

    W formacie zgodnym z MS Word 97, przy użyciu pobranego ze strony szablonu

    << Helion >>

  22. Avatar Jarosław Zabiełło powiedział 14 days later:

    @dENO: nie obchodzi mnie jakaś durna wymiana skórki w OS. Obchodzi mnie tylko aby system był ergonomiczny i spójny. Nie wiem o jakim braku kompatybilności piszesz “z resztą świata”. Apple używa hardware’u Intela, cały system używa unikodu, Apple odszedł też od specyficznego sposobu trzymania zasobów rsrc w filesystemie, OSX to pełny system UNIX. Może ma być zgodny z windowsowym DLL hell? :) Mam też głeboko w d… to, że KDE ma większe możliwości konfiguracyjne, skoro daleko mu do ergonomii i spójności Mac OS’a.

    Komputer traktuję jak narzędzie. Ma być proste, wygodne i produktywne. A że Mac OS tu sprawdza mi się najbardziej, to nie moja wina. Jak Linux przewyższy OSX’a w tym, co mnie interesuje, to będę używał na desktopie Linuksa (na serwerach od dawna używam). I mało więc mnie obchodzi jakiś kult Maka czy Stokrotki. Takie brednie to można prawić “nietechnicznym”, co mnie to obchodzi?

    Mak nie jest też 2-3x droższy od blaszaka tak jak kiedyś. Wręcz przeciwnie, laptopy Apple’a są w tej samej cenie lub tańsze od analogicznych laptopów innych firm (oczywiście z tym samym wyposażeniem a nie tak, że ktoś mi porównuje Core2Duo 2.4GHz z jakimś gównem na CoreDuo 1.6GHz itp)

    I nie jest przypadkiem że jak widzę zdjęcia z różnych konferencji dla programistów to prawie wszyscy siedzą tam z Makami a nie Dell’ami. Powiesz może, że ci wszyscy programiści to same bogate snoby, co? :-D

  23. Avatar piter powiedział 18 days later:

    @Jarek:

    Umówmy się – mówisz głównie o konferencjach dla programistów Ruby/Rails – w tym światku Mac OS jest popularny. Spotkałem się już z opiniami mocno prostolinijnymi, a więc “programuje w Ruby – muszę mieć Mac’a” – uważam to za idiotyzm. I żeby nie było – nie jestem jakimś przeciwnikiem tej platformy.

  24. Avatar Ris powiedział 18 days later:

    @piter Ja odkąd pamiętam, od kiedy oglądam jakieś webcasty, prawie zawsze widzę Macbooka, więc może coś w tym jest, że MAC OS się lepiej sprawdza. Dla porządku kilka miesięcy temu zrezygnowałem z windows na rzecz Linuxa.

  25. Avatar Dawid powiedział about 1 month later:

    Kupilem ostatnio MacBook-a, bo do wszystkich innych laptopow dolaczony byl Windows, a nie chcialem placic za system, ktorego nie bede uzywal.

    Wczesniej slyszalem wiele tekstow o wyzszosci interface’u Mac-a nad wszystkimi innymi.

    Powiem krotko: Sam system jest OK, podoba mi sie jego architektura, hardware bardzo ladny, nie ma problemow (na razie) z driverami, bootuje sie o wiele szybciej niz moj laptop z Fedora.

    Ale KDE jest ladniejsze i bardziej ergonomiczne od okienek na Mac-u. Uzywajac finka mam wrazenie jakbym uzywal cygwina. Macports lepszy, ale instalacja czegokolwiek idzie jak krew z nosa i potrafi sie wykrzaczyc. Wiele waznych programow nie jest poprawnie “spakowanych” jako aplikacje macowe, np. Eclipse. Przy wielu innych trzeba sie nagimnastykowac, np. Amarok czy Scribus. Aplikacje X11 pasuja jak piesc do nosa do reszty srodowiska – tak samo, jak X11 pod Cygwinem.

    Moglbym tak jeszcze kontynuowac.

    Ja kupilem laptopa, zeby uzywac softu, glownie OSS, a nie podziwiac design czy Aque. Teraz sie zastanawiam, czy warto wywalic tego MacOS-a i zainstalowac Linuxa, czy sie przyzwyczajac do MacOS-a. Uwazam, ze Apple powinien wylozyc kase i bardziej wspierac portowanie aplikacji OSS na Mac-a.

    Moze sie jeszcze przekonam, ale na razie wydaje mi sie, ze kupujac kolejnego laptopa nie kupie Mac-a. Design i fajny hardware to za malo. Chce miec tam jeszcze aplikacje, ktore lubie.

  26. Avatar Bigot powiedział 3 months later:

    Ma ten Nisus jednak i wady. Nie działa ze słownikiem pl, oraz kłopotliwe templatesy. W porównaniu z pages to są one wręcz idiotyczne. Poza tym fajny

  27. Avatar Hubert Lary powiedział 3 months later:

    Nieprawda. Nisus pracuje z polskimi słownikami : między innymi cocoaspell i spellchecker. Ja mam pełną obsługę słownikową języka polskiego, a Nisusa używam od kilkunastu lat. Wtedy była polska wersja Nisusa 3.41, a potem już Nisus 5, wersja 6 i wreszcie na MacOS X. Masz rację to naprawdę bardzo dobry edytor i stabilny. Świetnie się na nim pracuje. W swoją drogą jest tworzony przez Polaków z USA. Zajrzyj do opisu programu.

  28. Avatar Bigot powiedział 4 months later:

    Fakt, ze słownikami działa. Nisusa pod OS 9 też używałem, taki łaciaty był. Co do szablonów to pozostaję przy swoim nie są tak funkcjonalne jak w pages.

(leave url/email »)

   Pomoc języka formatowania Obejrzyj komentarz